Minimalizm, czyli kiedy mniej znaczy więcej

Minimalizm, szwedzkie lagom – to nie tylko trend i moda, które przeminą. To budząca się świadomość współczesnego człowieka. To styl życia, któremu hołduje coraz więcej ludzi. Zastanów się: kiedy otwierasz kolorowe czasopismo i widzisz zdjęcia gwiazd otoczonych drogimi przedmiotami, czy chcesz wyglądać jak one, chcesz mieć to, co one? Zadaj sobie pytanie – po co ci to wszystko? A kiedy już to masz, przystań i zastanów się, czy czujesz się w pełni szczęśliwy?

Instagramowo-fejsbukowo-snapczatowy czar

Ciągłe porównywanie swojego życia z instagramowo-fejsbukowo-snapczatowym światem posiadania może wywoływać frustrację i brak satysfakcji z własnego życia. Wymuskane zdjęcia, przedmioty będące emblematami finansowego powodzenia – wszystko to zostało stworzone po to, byśmy jako odbiorcy tych obrazów wciąż ich pożądali. I je nabywali, ciągle dążyli do tego, by je mieć. Zastanów się: być może chcesz w mieszkaniu otaczać się takimi przemiotami jak osoby, które obserwujesz w mediach społecznościowych. Być może chcesz jeździć drogimi autami jak one. Chcesz jeść śniadania w drogich restauracjach w prestiżowej dzielnicy dużego miasta. A może chcesz spędzać wakacje, tam, gdzie one – byleby na maksa egoztycznie i prestiżowo. Wyjeżdzasz, robisz masę zdjęć. Zasypujesz nimi media społecznościowe. A gdy zdjęcia znikną w feedzie konentu jakim jesteś zalewany, zaczniesz myśleć o kolejnych wakacjach. I o kolejnych. A potem o następnych. Zapytasz może, co złego jest w odpoczynku? Odpowiem Ci bez wahania – odpoczynek jest Ci potrzebny, to niemal konieczność by zregenerować siły, oderwać się od codzienności, zwyczajnie odpocząć od pracy. Zadaj sobie tylko pytanie, czy na sprzedaż jest wszystko to, co wiąże się z Twoim urlopem – każdy moment, każdy posiłek i każdy drink. I czy stojąc z telefonem w ręce w każdej godzinie swojego urlopu, faktycznie odpoczywasz?

“Kupuję, by czuć, że żyję”

Te słowa usłyszałam od jednego z uczestników warsztatów, które prowadziłam. Tematem bynajmniej nie był zakupoholizm. Ciągłe nabywanie, konsumpcjonizm zaspokajają Twoje potrzeby ciała. Ale czy zaspokajają Twoje potrzeby duchowe? Może otaczasz się wieloma przedmiotami, które nie są ci tak naprawdę potrzebne? Może nabywasz je, bo znajomi je posiadają? Może kupujesz je po to, by spełnić swoją potrzebę? Pomyśl, jaką? Sukcesu/samorealizacji/bezpieczeństwa/inną? Czy kupujesz drogą marynarkę, bo tylko w takiej będziesz dobrze wyglądał/a, tylko w niej będzie Ci dostatecznie ciepło? Czy kupujesz ją, by inni widzieli, że Cię na nią stać?

Umiar po szwedzku

Szwedzki umiar i harmonia – lagom. Filozofia, styl życia, ale też sposób realizacji swoich potrzeb oparty na samoświadomości. Samoświadomości tego, że posiadanie nie jest celem w życiu i że szczęście nie zależy od tego, jak wiele i jak drogie przedmioty mnie otaczają. Lagom to też świadoma decyzja na minimalizm. A minimalizm, to nie tylko prostota, to także rozsdądne wydawanie pieniędzy, to porządek, ale też troska o otoczenie i środowisko. Minimalizm to też uznanie, że mniejsza ilość rzeczy wokół mnie bardziej mnie uszczęśliwia. Jak to – może spytasz? Kolejne awanse, kolejne podwyżki, kolejne wydatki, kolejne kredyty – zaczynasz się przyzwyczajać do pewnych standardów życia, które tylko pozornie dają Ci bezpieczeństwo. Posiadasz coraz więcej. Jednocześnie coraz bardziej się boisz, że to stracisz. Myśl o tym, że któregoś dnia możesz nie mieć tego, na co pracujesz od tak dawna, paraliżuje Cię. Nie jesteś szczęśliwy. Lagom skłania do zastanowienia się nad swoimi faktycznymi potrzebami, zmusza do zatrzymania w pędzie życia i zrewidowania swoich pragnień.

A na koniec

Pomyśl: czego mi trzeba, bym była/-a szczęśliwy/-a? W jakiej ilości? Jak to mogę uzyskać? Co jest mnie w stanie uszczęśliwić? Dla kogo i po co żyję? Co nadaje sens mojemu życiu? Moje życie w pełni to życie … (tu uzupełnij dowolnie). Czym dla mnie jest szczęście?