Horoskop a psychologia

horoskop

horoskop PeteLinforth / Pixabay

Horoskop i jego urok … Pewnej bezsennej nocy przełączałam znudzona kanały telewizyjne i trafiłam na (nazwijmy to roboczo) “wróżenie nocą”. Wróż odpowiadał na pytania dzwoniących o szanse w miłości a w rogu ekranu widniał zachęcający napis reklamowy – wielkie oczyszczanie jajem. Ekhm…

Próżno znaleźć kogoś, kto nie wie, czym jest horoskop. Wielu z nas sięga po horoskop z kolorowego magazynu od czasu do czasu, jedni z nas rzadziej, inni częściej. Niektórzy korzystają z innych form przewidywania przyszłości – numerologia, chiromancja, sennik, etc. Są i tacy, którym ciężko jest rozpocząć dzień bez horoskopu i sennika. Ba! Cały ich dzień uzależniony jest od tego, co stoi w horoskopie. Pewnie często przyszło Wam do głowy – “Wow! Sprawdza się!”, “W horoskopie to właśnie było napisane”, “Sennik mnie ostrzegł!”, etc.

Tymczasem ulegamy złudzeniu! To tzw. EFEKT FORERA (in. Barnuma). To nic innego jak złudne przekonanie, że dany opis czy charakterystyka (znaku zodiaku, cyfry w numerologii) pasuje właśnie do nas. Opisy są tak ogólne, że każdy czytający znajdzie w nich coś dla siebie. A jak pokazują badania Forera odnajdujemy podobieństwa zwłaszcza wtedy, jeśli dane cechy z charakterystyki są pozytywne. Któż z nas nie jest towarzyski i nie pragnie adoracji? Każdy z nas też powinien dbać o zdrowie (nie tylko w miesiącu październiku…) i zwracać uwagę na to, co kładzie na talerzu. I pewnie każdy z nas może w swoim najbliższym środowisku znaleźć osoby sobie mniej i bardziej przychylne. 

W celach rozrywkowych – może i warto poczytać horoskop od czasu do czasu (chociaż istnieje wiele innych sensowniejszych form spędzania wolnego czasu). Natomiast hołdowanie horoskopom jako sposób na życie – tu zdecydowanie nie. Nie można uzależniać swojego życia od kilku zdań skleconych przez copywritera/dziennikarza/wróża/etc. Astrologia to nie nauka. Przepowiednie to nie naukowe wnioski (nie mylić z prognozą) a horoskop to nie opis stanu rzeczy (nie mylić z diagnozą).